|
Tekst jest oryginalnym dziełem. Prawa autorskie i majątkowe zastrzeżone. Wszelkie publikacje jedynie po konsultacjach z autorem. rad_zubr@yahoo.com www.radoslawzubrycki.com .www.blackwhitearchitecture.com
autor: Radoslaw Zubrycki – architekt, poeta, pisarz
[ Tekst opublikowany bez korekty edytorskiej ]
Demokracja bez hamulców
Nie jesteś polakiem – nie czytaj. Czy już siedzisz wygodnie w swojej nowej kanapie? Czy już włączyłeś swój nowy plazmowy telewizor? Może ulubiony serial jeszcze się nie zaczął? To dobrze. Masz szanse na chwile przemyśleń. Nie! Wcale nie chce żebyś przemyślał swoje życie, nie chce również, abyś przemyślał, gdzie jesteś i co robisz. Nie interesuje mnie stan twojego konta, ani ilość przyjaciół na Facebooku. Jedyne, co mnie interesuje to fakt, czy jesteś w stanie wykrzesać z siebie wysiłek i iść na wybory prezydenckie. Jeżeli myślisz , ‘ A co mnie to wszystko obchodzi ?!’- to muszę Cię zmartwić, drogi czytelniku. Niestety nie jesteś dryfującym, białym jachtem, nie jesteś samotną wyspą na Morzu Koralowym, jak również nie jesteś sam sobie statkiem, żaglem i sternikiem. Jesteś polakiem i pochodzisz z Polski, a udział w wyborach to przywilej, a nie przykry obowiązek. Kraj, który opuściłeś i na który lubisz narzekać jest Twoim jedynym w życiu prawdziwym kołem ratunkowym. Bo może kiedyś, kiedy wszystko nie ułoży się tak jak planowałeś, będziesz zmuszony tam wrócić, a Twoim kapitałem będzie nie fakt, że rozumiesz język angielski, ale to, że potrafisz mówić po polsku. ‘Proszę nie szarżować z ułańską fantazją’ – powiesz. ‘Dobrze’, odpowiadam, ale Ty, nie próbuj uciekać od odpowiedzialności. Przebywanie poza granicami Polski, nie czyni z nas automatycznie obywateli innego kraju. Mieszkamy i jesteśmy mieszkańcami, ale nie urodziliśmy się tutaj i nigdy nie staniemy się tacy jak nasi sąsiedzi. Komfort zarabiania ‘normalnych’ pieniędzy to tylko technologia organizacji życia społecznego. Jej jakość wynika z historycznych uwarunkowań ale nie stawia znaku równości między obywatelem, a mieszkańcem. Poza tym możliwość wyboru władzy to poważny przywilej. Dziś może wydaje się to banalne i oczywiste, ale jeszcze sto lat w Europie z tego prawa mogła korzystać jedynie elita. Lub niecałe dwadzieścia lat temu w Polsce, wolne wybory nie były faktem, były dobrem nieosiągalnym podobnie jak cytryny. Za tę możliwość wielu ludzi zapłaciło cenę własnego życia, więzienia lub represji. Ciężko zrozumieć, czemu fakt oderwania od polskiej codzienności skłania tak wielu ludzi do próby oderwania się od wszelkich postaw obywatelskich i patriotycznych. Nikt przecież nie wyrzucał nikogo z Polski na siłę, a jeżeli już wyjechałeś to czy musisz automatycznie nie chcieć być Polakiem? Piszę, ponieważ trudno jest spokojnie słuchać i czytać komentarze typu: ‘ Nie mów o polityce, bo chce mi się wymiotować! ‘, ’ Ojczyna jest tam gdzie mogę wyżywić rodzinę’, ‘ Polityka mnie nie interesuje’ lub ‘ Jak tęsknisz za polskim piekiełkiem to wracaj ! ‘ . Piszę, bo nie zgadzam się na taką bierność i krach wartości społecznych. To nie dekadencja doprowadziła do upadku, ale upadek do dekadencji. Bierność na otaczające wydarzenia prowadzi do upadku cywilizacji. Tak stało się z greckimi miastami-państwami, potęgą Rzymu, średniowieczną Japonią. A wybory? No, właśnie, czym są dla Ciebie czytelniku? Czy tylko marketingowym spotem, wydarzeniem medialnym, stratą czasu, przyjacielską kłótnią ze słowem na ‘k’ jako podstawowym argumentem ? A może niczym szczególnym, bo nigdy wcześniej nie głosowałeś, i głosować nie zamierzasz? Odpowiedzialność istnieje! .. jest w Tobie. Przebywanie poza Polską daje unikalną możliwość obserwacji wydarzeń z dystansu. Ten dystans upraszcza zdarzenia i fakty medialne do tych, które będą miały znaczenie w przyszłości i takich, których nie będziemy pamiętali. Obecne wydarzenia, polityczne i społeczne, to najważniejszy zwrot historii Polski w ciągu ostatnich 20 lat. Nie tylko poprzez siłę i prawdziwość wydarzeń, ale przede wszystkim poprzez wpływ, jakie te wydarzenia miały na reakcje społeczne. To, czego Polska doświadczyła w ostatnich miesiącach jest tym, czego Europejskie potęgi doświadczały przez ostatnie trzysta lat. W czasie, kiedy, Polacy zmagali się z niemocą i zaborami, Francuzi, Anglicy, Niemcy, Hiszpanie doświadczali dziejowych zmian: podbijali nowe kraje, zasiedlali bezludne wyspy, zmagali się z rewolucjami, budowali kapitał, prowadzili bratobójcze wojny. Polska, będąca jeszcze w XVII w. potęgą polityczną i militarną, na kilka stuleci stała się krajem obywateli-emigrantów, ludzi zaszczutych strachem i stłamszonych w zakamarkach nędzy. Zmagaliśmy się nie tylko z brakiem ekonomicznych możliwości, ale również rozprzestrzenianiem społecznej znieczulicy, brakiem konstytucyjnej świadomości, zanikiem patriotyzmu. Brak możliwości gospodarczego zaistnienia i szybki rozwój sąsiadów naszego Państwa pozostawił trwały ekonomiczno-społeczny ślad, którego efektem jest między innymi fala emigracji zarobkowej ostatnich lat. Bo choć wiele z osób, które wyemigrowały nie pamięta uciążliwości socjalistycznej codzienności, to dziś jak ognia boją się słowa ‘polityka’. Szukanie jednak winnych, tak bardzo, popularne wśród polaków, to niestety droga do nikąd. Daje poczucie krzywdy, ale nie pozwala wyciągnąć wniosków. To nie Rosjanie i Niemcy są winni tego, że Polska została splądrowana. To Polacy winni są temu, że w porę nie dostrzegli zagrożenia i nie zbudowali skutecznej obrony, lub realistycznego sojuszu. To Polska władza, w ciągu kilkunastu lat od odzyskania niepodległości zaniechała pracy nad obronnością i starań o odzyskanie międzynarodowej pozycji. A Polacy są winni, że wybrali taką władzę - dyletantów i malkontentów, którzy nie potrafili stawić czoła wyzwaniom swoich czasów i zamiast odbudowywać gospodarkę skupili się na zaspokajaniu własnych hedonistycznych potrzeb. Nie sposób uciec od konstytucyjnej odpowiedzialności społeczeństwa – każdego obywatela. Demokracja jest systemem, w którym każdy pojedynczy człowiek ma tak prawo oddać głos, ale również każdy ponosi cząstkę odpowiedzialności za wybór jakiego dokonuje społeczeństwo. A brak udziału w wyborach, czyli zawieszenie swojego prawa do decydowania, to milcząca zgoda na wydarzenia. Czy zastanawiałeś się czytelniku, dlaczego wyjechałeś z kraju? Lub dlaczego musiałeś wyjechać? Przyglądając się Irlandii, Hiszpanii, Portugalii, Grecji, można dostrzec, że ostatnie 20 lat wystarczyło, żeby rozwinąć gospodarkę do takiego poziomu, aby mogła zapewnić utrzymanie i godne życie swoim obywatelom. Bo choć kryzys ekonomiczny dotknął wiele sfer obecnej ekonomii, to jednak wciąż nie dotarł to podstaw systemów społecznych, nie naruszył ani zaplecza socjalnego, ani infrastruktury krajów dotkniętych. Gdzie tymczasem w Polsce zaplecza socjalnego jak nie było tak nie ma, podobnie jak autostrad, godnego systemu opieki zdrowotnej, racjonalnych płac minimalnych etc. Dlaczego ostatnie 20 lat nie wystarczyło aby zapewnić polskim obywatelom to co udało się zapewnić Grekom, Portugalczykom, Hiszpanom Irlandczykom? A warto pamiętać, że relatywnie były to narody równie ubogie jak Polacy. Dlaczego otwarcie europejskiego rynku pracy spowodowało nagły odpływ kilkusettysięcznej rzeszy pracowników.. i dlaczego akurat z Polski? Nie sposób twierdzić, że Polska nie miała możliwości odbudowy gospodarki w sposób wystarczający dla zapewnienia obywatelom ekonomicznego bytu. Nie sposób twierdzić, że to jakakolwiek władza jest winna tego stanu – to obywatele wybierają władzę i to obywatele są winni swojej ekonomicznej sytuacji, bo to oni władzę wybierali. Przykłady powojennej sytuacji Japonii czy Niemiec, a także rozwój Irlandii w latach 90-tych pokazują, że odpowiednie kierowanie krajem i gospodarką daje możliwość zbudowania dobrze prosperującego ekonomicznego systemu w ciągu jednego dziesięciolecia. Tak, więc odpowiadając sobie na pytanie dlaczego jesteś tu gdzie jesteś, zapytaj siebie czy brałeś udział we wcześniejszych wyborach i na kogo głosowałeś, a także czy głosował Twój ojciec, matka i dziadek. Wrzuć na luz! Zagłosuj. Ważne jest zauważenie jak kilka ostatnich tygodni, miesięcy zaczęło zmieniać świadomość polskiego społeczeństwa. Nie tylko tego w kraju, ale również tego na emigracji. Tłumy na ulicach po śmierci prezydenta to nie wymuszony i drobnomieszczański nawyk, ale prawdziwy patriotyczny odruch. Tym wartościowszy, że Lecha Kaczyńskiego żegnały nie tylko tłumy fanów, ale przede wszystkim tłumy ludzi świadomych wartości demokracji – ludzie, dla których głos pojedynczego człowieka może oznaczać zmianę całego kraju. Bo przecież decyzję o wyjściu na ulicę każdy obywatel podjął samodzielnie i zupełnie indywidualnie. W tym przypadku to nie radio i telewizja nawoływały do spotkania przed pałacem prezydenckim, ale ten, zwykle cichy, wewnętrzny głos, który nazywa się patriotyzm. Wielu publicystów starało się tonować nastroje i budzić w ludziach ‘realne’ oceny. Zupełnie niepotrzebnie. Ten żal, lub potrzeba solidarności to nie wyraz poparcia dla konkretnego człowieka, ale uświadomienie sobie wartości demokracji – systemu, w którym wolność zapewnia możliwość samoorganizacji jednostek. W demokracji każdy może zostać prezydentem – wystarczy przekonać do tego większość pozostałych obywateli. W tym kontekście nie jest ważne, na kogo głosujemy, ale że głosujemy w ogóle. Nie tylko, dlatego, że powinno to być obowiązkiem, ale z szacunku dla tych, dzięki którym możemy to robić – naszych przodków. A polityka i władza, która ma bardzo realny wpływ na komfort naszego życia, musi być świadoma, że nie jest wieczna, a jej stabilność zależy od działania w imieniu własnych obywateli.
Radosław Żubrycki 2010
Tekst jest oryginalnym dziełem autora. Prawa autorskie i majątkowe zastrzeżone. Wszelkie publikacje, całości lub fragmentów bez konsultacji z autorem będą traktowane jako naruszenie praw autorskich i majątkowych.
_______________________________________________________________________________
Tekst jest oryginalnym dziełem. Prawa autorskie i majątkowe zastrzeżone. Wszelkie publikacje jedynie po konsultacjach z autorem. rad_zubr@yahoo.com www.radoslawzubrycki.com www.cattonii.com 2010 |