|
Tekst jest oryginalnym dziełem. Prawa autorskie i majątkowe zastrzeżone. Wszelkie publikacje jedynie po konsultacjach z autorem. rad_zubr@yahoo.com www.radoslawzubrycki.com .www.blackwhitearchitecture.com
autor: Radoslaw Zubrycki – architekt, poeta, pisarz
[ Tekst opublikowany bez korekty edytorskiej ]
Muzeum Ermitaż – Sankt Petersburg
Niezależnie od faktu jak wiele prawdy jest w postrzeganiu wschodu, jako ziemi ludzi dzikich, są miejsca, które trzeba zobaczyć przynajmniej raz w życiu. Takie miejsca, choć leżą daleko na wschodzie przyciągają przepychem, bogactwem i marzeniami o wielkości i chwale. A jednym z nich jest z pewnością Sankt Petersburg. Jest to miasto, którego sama nazwa wybija z codzienności, a wymawiającego ją człowieka, wprawia w ekscytację. Jest to miasto wielkie, magiczne i wyjątkowe, które nie da się opisać jednym zdaniem, jeżeli w ogóle da się je opisać. Jest to miasto, którego odwiedzenie gwarantuje wrażenia nie osiągalne w codziennych warunkach. A w szczególności jest o miejsce, które potrafi wprawić człowieka w osłupienie i zachwyt, zwłaszcza, jeżeli odpowiednio długo mieszka się w tak podrzędnej mieścinie jak Belfast.
Do Petersburga przyjeżdżają ludzie ze wszystkich innych miast świata. I robią to w szczególności z jednego powodu. Jest w Peteresburgu obiekt, który rangą i historyczną wartością nie jest mniej słynny od piramid w Egipcie. To Muzeum Ermitaż ulokowane w dawnym Pałacu Zimowym, którego zdobycie jest sztandarowym, choć dalekim od prawdy historycznej, początkiem rewolucji bolszewickiej. Sam obiekt wzniesiony w połowie XVIII wieku jest wyjątkowy, tak pod względem jakości architektury, jak również wielkości i przepychu. Wnętrza kolejnych komnat, obszernych holi, klatek schodowych i galerii budzą zachwyt, jeżeli nie zgryzotę nad tym, jak świat Ikei zniszczył naszą wyobraźnię. Bo oto wnętrza, tego niesamowitego Muzeum to kwintesencja przepychu, burżuazji, bogactwa i prawdziwej wielkości, a co ważne zupełnie pozbawione oznak kiczu. To, co można zobaczyć i poczuć przy okazji podziwiania sztuki, jest niesamowitym historycznym przykładem wielkości krajów na wschodzie. Tu, choć pojedynczy człowiek zupełnie się nie liczy, to jednak ogół i prezentacja całości o wiele stopni przewyższają miasta zachodnie. Długo by szukać w zachodnich metropoliach takiego sznytu, wielkości i doskonałości w planowaniu, jaki można znaleźć właśnie w Petersburgu. A pamiętać należy, że Petersburg jest pomysłem jednego człowieka Piotra I-go, zwanego również ‘Wielkim’. I nie był on ani uczonym profesorem, ani wziętym urbanistą. Był to władca z wizją, manią wielkości i dużym zapasem gotówki. Tę wizję można podziwiać od samego wjazdu do miasta, które rozciąga na się na kilkadziesiąt kilometrów, najpierw rosnąc długimi osiedlami, aby potem bliżej centrum przejść w nieskończenie długie prospekty pełne kamienic i placów na skrzyżowaniach ulic.
Muzeum Ermitaż jest najważniejszym i obowiązkowym punktem na mapach turystów z całego świata. Nie dziwi więc, że można tu spotkać tak Włochów, Australijczyków, amerykanów, finów, Szwedów, Japończyków jak wielu innych. Wszyscy ci ludzie ściągają do tego przepięknego miasta, aby wkroczyć do obiektu, gdzie zgromadzono wszystkie najważniejsze dzieła zachodniej cywilizacji. I jakie znaczenie ma fakt, że spora ich część to efekt kradzieży wojennych? Niewielki, bo kiedy ma się możliwość obserwacji ich wszystkich razem, eksponowanych w jednym miejscu, można zapomnieć o tym, w jaki sposób zostały zdobyte.
Każdy turysta, niezależnie od formy edukacji, jaką zdobył, będzie wstrząśnięty bogactwem kolekcji w Pałacu. Są tu wszystkie możliwe działy, począwszy od starożytnego Egiptu i Grecji, a kończąc na XIX wiecznej sztuce angielskiej. Można tu odnaleźć dzieła, które są ogólnie znane i popularne, jako obrazki w książkach i czasopismach, lecz kiedy ma się przed sobą oryginał, człowiek zaczyna rozumieć czym naprawdę jest ewolucja i rozwój kultur. I nie będzie zbytnią przesadą, jeżeli dodam, że można tu spędzić wiele tygodni na studiowaniu kolejnych epok, i żaden z tych dni nie będzie nudny lub stracony. Bo w końcu jak często można patrzeć na misternie malowaną ceramikę sprzed 3 tysięcy lat? Do czego służyła? Kto jej dotykał? Czy była to osoba równie świadoma jak my jesteśmy dzisiaj? To tylko niektóre pytania, jakie rodzą się w głowie biednego turysty.
Muzeum jest rozległe i posiada bardzo obszerne zbiory. Kolekcje ułożone są chronologicznie i tematycznie. Nie ma też jednej drogi zwiedzania, choćby dlatego, że muzeum nie można zwiedzić w całości za jednym razem. Nie da się, jest zbyt duże. Z tego też powodu, większość osób sama układa sobie plan zwiedzania według zainteresowań. A ciekawych eksponatów nie brakuje. Szczególnie bogate są kolekcje z okresu włoskiego renesansu. Są to dzieła równie znane w świecie historii sztuki co dzisiejsze marki Apple, Sony czy Canon. Można tu spotkać ikony początku współczesnej cywilizacji. A dla każdego człowieka, który choćby przypadkiem na lekcjach j.polskiego musnął nazwiska artystów z pałacu w Urbino, wizyta w Ermitażu będzie nielada atrakcją. Zresztą musi nią być, bo jak wielkim przeżyciem jest oglądanie niewielkiego renesansowego obrazu, od którego początek wziął cały współczesny świat wzornictwa? Czy kilku portretów możnych z XVw. , od których narodziła się współczesna sztuka portretowa, a może i fotograficzna? Przyglądanie się tak wielu dziełom na tak małej powierzchni daje odczucia entuzjazmu mieszającego się z rozczarowaniem własną marnością. Oto obcuje się z prawdziwym rozwojem cywilizacji, który dokonał się w czasach bez komputerów i Internetu. Jak więc informacja i rewolucja przenosiły się aż tak szybko?
Naprawdę niesamowitą zaletą jest możliwość obserwowania tak wielu dzieł na tak małej powierzchni w jednym czasie. Czy to rzeźb, czy obrazów. A w niektórych salach ich zagęszczenie jest tak duże, że praktycznie nie mieszczą się na ścianach. Wiszą, więc w tłoku, jeden obok drugiego, niemalże zasłaniając się wzajemnie. I tak możemy nieskończenie długo doświadczać widoków XVII wiecznej Hiszpanii czy XVIII wiecznych Niderlandów. Możemy podziwiać wielkie i majestatyczne sceny malowane przez Caravaggia, które swoją dramatycznością i dynamiką wciągają widza w serce XVIII wiecznego Rzymu. A jeśli by nawet malarstwo znudziło lub przesyciło czyjeś wrażenia, można udać się do kilku sal, gdzie zgromadzono przepiękne kolekcje średniowiecznych zbroi rycerskich, konnych i pieszych. I nie tylko europejskich, ale również japońskich, należących do samurajów.
Cokolwiek można napisać o tym wspaniałym muzeum, nie będzie to w żaden sposób adekwatne do osobistej wizyty. Ani zdjęcia, ani filmy nie dają tylu wyższych wrażeń w tak namacalny sposób. Nie wiadomo, czy dzieje, się tak bardziej za sprawą własnych wyobrażeń o kulisach powstania tych wszystkich dzieł i znajomości anegdot o życiu ich twórców, czy może ma to związek z własnymi przeżyciami. Bo gdy oto wychodzimy z muzeum w mroźny grudniowy dzień, trafiamy wprost na potężny, eliptyczny zaprószony śniegiem plac. N jego środku stoi kolorowe lodowisko. Wszystko wiruje wraz z ludźmi na łyżwach i zabiera człowieka o sto, a może dwieście lat wcześniej, w czasy bardziej autentyczne dla otaczających budynków i historii, które w sobie skrywają. I po chwili można się poczuć jak postać z XIX wiecznej pocztówki, gdzie wśród beztroskich okrzyków dzieci, spotkać można bolszewickie marsze z rewolucyjnymi hasłami wprost naprzeciw carskiej kawalerii.
Lokalizacja: Sankt Petersburg, Rosja http://radoslawzubrycki.com/travel http://www.hermitagemuseum.org
Radosław Żubrycki 2010
Tekst jest oryginalnym dziełem autora. Prawa autorskie i majątkowe zastrzeżone. Wszelkie publikacje, całości lub fragmentów bez konsultacji z autorem będą traktowane jako naruszenie praw autorskich i majątkowych.
_______________________________________________________________________________
Tekst jest oryginalnym dziełem. Prawa autorskie i majątkowe zastrzeżone. Wszelkie publikacje jedynie po konsultacjach z autorem. rad_zubr@yahoo.com www.radoslawzubrycki.com www.cattonii.com 2010 |